|
Wielu z nas podejmowało różnego rodzaju inicjatywy zmierzające do oczyszczania przestrzeni publicznej, gdy zamieszczane w jej obrębie przekazy były wyjątkowo wulgarne lub szkodliwe dla dzieci. Nie umieliśmy pogodzić się z tym, że agencje reklamowe oraz ich zleceniodawcy bezkarnie zawłaszczają otoczenie, w którym żyjemy, i w którym - w imię zupełnie innych wartości - wychowujemy nasze dzieci.
Dzięki temu część z nas zdała sobie sprawę, że podobnie myśli dużo więcej osób, a wiele z nich także podejmuje podobne inicjatywy, i choć działając w rozproszeniu, często po omacku, to jednak z wymiernym i dobrym skutkiem. Zdajemy sobie sprawę, że ludzi chcących zmian jest jednak dużo, dużo więcej, ale czują jedynie frustrującą bezsilność. Często ograniczają się zapewne do narzekania i spekulacji nad konsekwencjami braku skutecznej tamy dla reklam i innych przekazów, które co chwilę przekraczają kolejne, wydawałoby się jeszcze niedawno nieprzekraczalne, granice dobrego smaku czy wulgarności. Ta strona ma za zadanie połączyć siły osób myślących tak samo. Ma być głośnym „nie zgadzam się!” skierowanym do ludzi, którzy myślą, że w reklamie i innych przekazach można sobie pozwolić na wszystko. Ma pomóc budować społeczeństwo obywatelskie oparte na wartościach. Ma wspomagać kobiety, by nie pozwalały się obrażać. Ma pomóc mężczyznom pokazać, że męskość nie oznacza chamstwa, ale odwagę w bronieniu wartości. A przede wszystkim ma stać się skutecznym narzędziem pozwalającym się wypowiedzieć i skutecznym remedium na puste narzekania i mylne poczucia, że nic się nie da zrobić. Anglicy powiedzieliby: „Sky is the limit”. I mieliby rację.
|